Konflikt o wyspy nie trwał długo. Wkrótce po pierwszym starciu (wg. reżimowej propagandy – udanym i zakończonym desantem), siły Samundy poprosiły o zawieszenie broni, a następnie, pod jego osłoną, wycofały się z podkulonymi ogonami. Po raz kolejny mocarstwowe aspiracje Samundy zostały poskromione.

Jeden z surmeńskich szpitali polowych
Na samym Simitu sytuacja była przez cały czas spokojna. Poza pierwszym atakiem bombowców, nad wyspą ani w jej bezpośredniej okolicy nie toczyły się żadne walki. Szpitale polowe, z braku własnych rannych, stale obsługują mieszkańców – a żołnierze, w szczególności siły inżynieryjne, tak jak w ojczyźnie przedzierzgnęli się w budowniczych. Reaktywowane i wstępnie odremontowane lotnisko przyjmuje już loty cywilne, a prace przeniosły się na najważniejsze szlaki komunikacyjne wysp.
- W ostatnich dniach wielokrotnie zadawano, publicznie i prywatnie, jedno pytanie – czy operacja Surmeńskich Sił Obronnych to wstęp do aneksji tych ziem, szczególnie w obliczu inwestycji tu poczynionych? Odpowiedź na nie jest zawsze ta sama – do aneksji nie dojdzie, bo wprost zaprzecza temu ustawa, na podstawie której operacja jest prowadzona - rozwiał wątpliwości w trakcie konferencji prasowej rzecznik SSO – Miała ona na celu obronę wysp przed wrogą inwazją – a po jego wypełnieniu, surmeńska obecność zbrojna na archipelagu będzie stopniowo redukowana.

OOM Stefan Nemanj, lekki lotniskowiec, podczas patrolu na północ od Simitu
Te ostatnie słowa zostały już częściowo wcielone w życie. Z wysp odleciała już część stacjonujących tu bombowców morskich oraz myśliwców. Do redukcji sił przygotowuje się też Obrona Lądowa. Po pierwszej, najbardziej niebezpiecznej fazie konfliktu, większość odpowiedzialności bierze na siebie Obrona Morska, której okręty (w szczególności podwodne) i lotnictwo stale patrolują rejon na północ od archipelagu. W tej operacji biorą udział lekkie lotniskowce oraz osłaniające je niszczyciele, przeznaczone do zwalczania lotnictwa i łodzi podwodnych. W pobliżu samej wyspy krążą korwety rakietowe – a najdalej wypuszczają się nasze własne okręty podwodne.
Niejako już po zakończeniu konfliktu do działania przyłączyła się Organizacja Polskich Mikronacji – która w dzisiaj uchwalonej rezolucji potępiła Samundę (a pośrednio także “autonomiczną osadę wikingów”) za ponowne działania agresywne – i post factum dodatkowo umocowała działania Surmenii,



2 uwag
11 Lipiec 2011 @ 21:37
Meisande V Gvandoya
Ha ha ha, ale wam się dowcip zaostrzył, tylko się nie pokaleczcie
12 Lipiec 2011 @ 5:07
Viktorjos Paulosigos
Tak więc co teraz stanie się z Simitu?