Minęło już 6 dni od momentu, kiedy Surmeńskie Siły Obronne objęły ochroną wyspy Simitu. Wszystkie oddziały, które zostały wyznaczone do stacjonowania na wyspach są już rozlokowane w wyznaczonych im rejonach. Na wyspę wciąż  - głównie drogą powietrzną – napływa zaopatrzenie, broń a także różne elementy systemów obronnych.

1/3 przerzucanych towarów stanowi obecnie zaopatrzenie dla cywilów – zarówno lokalnych mieszkańców, jak i przybyłych na wyspę cywilnych pracowników surmeńskich, zatrudnionych przez SSO do remontów i budowy infrastruktury wyspy. Przywrócono już do działania lotnisko w centralnym mieście Simitu, to które dawniej obsługiwało liczne loty przywódców UKW, a po upadku Unii zostało porzucone. Wczoraj, po pośpiesznym porządkowaniu (na szczęście, ponieważ od porzucenia nie upłynęło wiele czasu, lotnisko wymagało jedynie wymiany części zdewastowanych bądź skradzionych urządzeń) wylądowały na nim samoloty cywilne – które wcześniej nie mogły lądować na polowych lotniskach zorganizowanych przez wojsko.

Sztab operacji został rozlokowany w dawnej siedzibie UKW. Stamtąd polecenia płyną do lokalnych punktów dowodzenia, które zostały rozmieszczone w różnych częściach wysp. Siły zostały rozlokowane głównie na wybrzeżach, a także w rejonach najważniejszych węzłów komunikacyjnych, tak, aby w razie gdyby atak Samundy doszedł do skutku, reakcja mogła być szybka i stanowcza.

Zgodnie z przekazanymi nam informacjami, działania Samundy są jak dotąd opieszałe i zdystansowane. Przeciwników najprawdopodobniej odstraszyła stanowcza postawa dowództwa operacji, które w informacji przekazanej stronie agresorów wyznaczyło 200 km strefę, której naruszenie będzie traktowało jako rozpoczęcie konfliktu zbrojnego. Jak dotąd Samunda nie zdecydowała się na przekroczenie jej granic, choć kilka jednostek morskich zbliżyło się do niej, najprawdopodobniej w ramach daremnej fanfaronady.

Władze Samundy, w obliczu ewentualnego starcia z przeważającym przeciwnikiem, postanowiły zmienić taktykę na bezpieczniejszą dla siebie – i zasypać Surmenię oszczerstwami za pośrednictwem reżimowej gazety – “Habari”. W związku z tym Wojskowa Agencja Prasowa zdecydowała się opublikować dementi – pierwsze i zarazem jedyne, jeżeli chodzi o ten konflikt.

Oficjalne dementi

Wojskowa Agencja Prasowa pragnie zdementować, jakoby “reportaż” opublikowany przez reżimowy samundyjski “Habari” miał cokolwiek wspólnego z rzeczywistością na wyspach Simitu. Poruszanie się po wyspie nie jest ograniczone. Od czasu objęcia wysp ochroną nie doszło do żadnego incydentu, który wymagałby otwarcia ognia. Większość mieszkańców wyspy zamieszkuje w dobrych warunkach, jeszcze od czasu istnienia Unii Kontynentu Wschodniego. O tym, że redakcja Habari jest świadoma oszczerczego charakteru artykułu najlepiej świadczy fakt zablokowania możliwości jego komentowania.

Wojskowa Agencja Prasowa wyraża współczucie wobec dziennikarzy Habari, którzy, w związku z fatalnym stanem praw człowieka i obywatela w Samundzie, jak i godnej pożałowania sytuacji gospodarczej mają bogaty zbiór traumatycznych doswiadczeń, który ze względu na odgórne polecenia są zmuszeni przenosić na inne państwa.